Index

tutaj będą pojawiały się wpisy komentujące rzeczywistość z anarchistycznej perspektywy.



09.09.2019r.


anarchistycznym okiem #1

nie wiem gdzie odbywała się przedwyborcza konwencja pis, ale już mocno szanuję lokalnego bimbrownika.
dlaczego akurat jego? ponieważ na pewno dostarczał na tę konwencję swoje wyroby. po winku czy wódce nie byłoby takich "owoców".
przedwyborcze trele są cudne, tym razem jednak od razu padł mat - 4 tysie minimalnej pensji w 2023 r. bez kitu prezesie, ja mógłbym nawet spokojnie zarabiać 10 tys. Jest jeszcze parę miejsc gdzie chciałbym pojechać i kilka ton książek/płyt które chciałbym kupić i przeczytać (wolnego czasu jednak nie obiecują, więc na mój głos nie można liczyć)

nie wiem jak prezes i jego banda, ja jednak, podobnie jak większość społeczeństwa zaglądam "przed pierwszym" do portfela/konta i zastanawiam się "skąd brać"?
a prezes? skąd weźmie na swoje obietnice? będzie chciał przebić Midasa? to jedyne bezpieczne dla nas rozwiązanie.
obawiam się jednak, że weźmie tę kasę od nas (czyli pośrednio czy bezpośrednio z podatków, ściąganych od nas lub np. od wielkich sieci handlowych - nie oszukujmy się, gros naszej kasy wydajemy na jedzenie/ubranie) . to chyba pierwsza tak kusząca obiecanka wyborcza, co do której nie chciałbym, by się zaczęła realizować....czarny scenariusz? stawiam mirabelki przeciwko truflom, że jest możliwy..... gdy boss sieci dyskontów zacznie liczyć, że musi zwiększyć (powiedzmy) o połowę wynagrodzenie dla swoich mało zarabiających pracowników, a jeszcze władza dojebie mu kolejne podatki (czy słuszne czy nie to inna rozkmina), to podniesie marże o xx (kilkadziesiąt?) procent [fakt, moze nie od razu, ale żywność drożeje coraz bardziej], mój szef (słabo opłacane usługi) jak to policzy....zwolni kogo się da itp itd.
nie trzeba mieć nobla z ekonomii, by czuć nosem, że to poszłoby w tę stronę.....czyli, zwiększenie cen żywności i ryzyko większego bezrobocia - piękna wyborcza obietnica..... patrząc jednak z perspektywy "im gorzej tym lepiej" może właśnie niech to się zadzieje, może w końcu społeczeństwo się obudzi i spotkamy się na barykadach (choć znając życie, to najprędzej na ławce w parku). zostaje jeszcze rzucić to wszystko i uciekać w dzicz.
tak czy siak - WŁADZA PRECZ!!